Oto co dzieje się z naszym organizmem, gdy spożywamy alkohol. Warto pamiętać o swoich limitach

Już jutro zdecydowana większość z nas sięgnie po wysokoprocentowe napoje, warto więc poruszyć temat alkoholu i jego wpływu na nasz organizm. Co się dzieje, gdy spożywamy mocniejsze trunki?

Alkohol został uznany za jedną z najbardziej uzależniających substancji. Obecnie znajduje się na piątym miejscu.

Wyprzedza go heroina, kokaina, nikotyna i barbiturany. Łatwo się więc domyślić, że zagrożenia wynikające z nadmiernego spożywania alkoholu wykraczają poza porannego kaca.

Oto co dzieje się z naszym organizmem, gdy spożywamy alkohol. Warto pamiętać o swoich limitach
Udostępnijindependent

Spożywanie alkoholu sprawia, że delikatne neurotransmitery znajdujące się w naszym mózgu wolniej przekazują informacje.

Włącza się także nasz „przekaźnik przyjemności”, co jest wynikiem skoku w produkcji dopaminy. Mózg łatwo daje się oszukać, więc wydaje nam się, że naprawdę czujemy się świetnie.

Alkohol także kurczy tkankę mózgową i powoduje jej zaburzenia. Dlatego czasem czujemy się ospali.

Zaburzenia pamięci, brak koordynacji ruchowej, wahania nastroju i „urwany film” również są konsekwencjami wynikającymi z naruszenia i kurczenia się tkanek w mózgu.

DrinksUdostępnij

Regularne sięganie po wysokoprocentowe napoje może skutkować zmianą struktury w mózgu.

To z kolei prowadzi do pragnienia, by za każdym razem sięgnąć po jedną butelkę więcej. Zwiększenie spożywanej ilości alkoholu ma także szereg konsekwencji zdrowotnych.

Nadużywanie napojów alkoholowych prowadzi do wielu chorób i problemów ze zdrowiem.

Częste picie może być przyczyną kardiomiopatii, arytmii serca, wysokiego ciśnienia, a nawet udaru. Skutki alkoholu jednak najciężej odczuwa nasza wątroba.

DrinkingUdostępnij

Stłuszczenie, alkoholowe zapalenie wątroby, zwłóknienie i marskość to najczęstsze dolegliwości u osób przesadzających z trunkami.

Zapalenie trzustki i osłabiony układ odpornościowy to kolejne sprawy, które warto rozważyć zanim zdecydujemy się przesadzić z alkoholem.

Dlatego warto znać swoje limity, by ograniczyć niepożądane konsekwencje.