Po raz kolejno przeprowadzono analizę Całunu Turyńskiego i wyniki okazują się dość kłopotliwe

Debaty dotyczące autentyczności Całunu Turyńskiego trwają od dawna i wydają się nie mieć końca. Niektóre dowody potwierdzają wiele hipotez, inne z kolei je obalają.

Całun Turyński

Słynny całun od wieków znajduje się w katedrze św. Jana Chrzciciela w Turynie we Włoszech. Wiele osób wierzy, że 4,5-metrowy kawałek materiału jest dowodem na istnienie i ukrzyżowanie Jezusa Chrystusa. Inni są jednak przekonani, że to wszystko jest jedynie średniowiecznym oszustwem.

Badanie przeprowadzone kilka miesięcy temu potwierdziło, że krew na tkaninie faktycznie należy do torturowanej ofiary umierającej w agonii (więcej na ten temat tutaj). Jednak najnowsza analiza obala przypuszczenia o ukrzyżowaniu, a wszystko sprowadza się do rozprysków krwi.

Po raz kolejno przeprowadzono analizę Całunu Turyńskiego i wyniki okazują się dość kłopotliwe
Udostępnij

Kontrowersyjna dyskusja

Wydawało się, że cała debata została zamknięta w latach 80-tych, kiedy wyniki datowania radiowęglem wykazały, że całun pochodzi z czasów średniowiecza między 1260 a 1390 rokiem. To jednak nie wszystkich przekonało, gdyż pojawiły się głosy, że badanie zostało oparte na łatce dodanej do starożytnego materiału w XIII wieku.

Do dziś nikt nie jest w stanie jednoznacznie udowodnić, że pochodzenie całunu jest średniowiecznym kłamstwem. Naukowcom jednak nie udało się także znaleźć niepodważalnych dowodów, że w całun faktycznie był owinięty Jezus.

Po raz kolejno przeprowadzono analizę Całunu Turyńskiego i wyniki okazują się dość kłopotliwe
Udostępnij

Badanie

Naukowcy z Uniwersytetu w Pawii we Włoszech wykorzystali nowoczesne techniki kryminalistyczne do analizy krwi na Całunie Turyńskim. To pierwsze tego typu badanie i jego wyniki są dość zaskakujące (lub też nie, zależy od punktu widzenia).

Zespół symulował przepływ krwi za pomocą manekina i żywego ochotnika. Przeprowadzono siedem testów używając zarówno syntetycznej, jak i prawdziwej krwi na różnych częściach ciała – rękach, klatce piersiowej, przedramionach i plecach.

Proces obejmował pompowanie krwi wokół modelu i uwalniania jej w miejscach na ciele, gdzie widoczne są ślady na całunie. Takie testy umożliwiły naukowcom sprawdzenie pod jakim kątem krew naturalnie spływała na ciele ofiary.

Po raz kolejno przeprowadzono analizę Całunu Turyńskiego i wyniki okazują się dość kłopotliwe
Udostępnij

Wynik

Wzory krwi, których spodziewali się naukowcy bazując na tym, co widnieje na całunie, nie pasowały do wyników. Pomimo siedmiu testów, krwawej pozy z całunu nie udało się odtworzyć pod żadnym kątem.

Wzory tworzyły się w zależności od części ciała. Przykładowo, ślady krwi na całunie sugerują, że ręka była trzymana pod kątem 45 stopni, choć ślady przedramion wyglądają, jakby znajdowały się pod kątem 90 stopni.

Po raz kolejno przeprowadzono analizę Całunu Turyńskiego i wyniki okazują się dość kłopotliwe
Udostępnij

Kilka szczegółów

Zespół zgodnie stwierdził, że żadna z wypróbowanych pozycji nie pasuje do tego, co widnieje na całunie. Śladów znajdujących się na całunie nie da się dopasować do żadnej możliwej pozycji, w której znajdowałaby się ukrzyżowana osoba.

Badanie jednak opierało się na założeniu, że osoba znajdowała się w jedynej pozycji. Zespół przyznaje więc, że konieczne są dalsze testy, by sprawdzić ślady pojawiające się podczas przenoszenia zwłok w całunie.

Fotografie: onlinelibrary.wiley.com