Nowa Zelandia rozważa zakaz posiadania kotów. Choć w szczytnym celu, plan jest po prostu podły

Nowa Zelandia wypowiedziała wojnę drapieżnikom – gronostajom, szczurom, łasicom i podobnym stworzeniom. Kiedy jednak walka dotknęła właścicieli kotów, miłośnicy czworonożnych pupili oburzyli się i odmówili stosowania do nowych zasad.

Omaui

Wszystko zaczęło się w miasteczku Omaui położonym na południowym wybrzeżu. Zgodnie z raportem New York Times, rozpoczęto tam „plan ochrony przed szkodnikami w celu zachowania wrażliwej przyrody”. Choć Omaui zamieszkuje zaledwie 35 osób, należące do nich osiem kotów również może zagrażać niektórym stworzeniom.

Cel niewątpliwie szczytny – ochrona najrzadszych zwierząt. Problem jednak polega na tym, że za drapieżniki zostały uznane również koty, a to z kolei wstrząsnęło ich właścicielami.

Nowa Zelandia rozważa zakaz posiadania kotów. Choć w szczytnym celu, plan jest po prostu podły
Udostępnij

Ochrona gatunków

Władze argumentują decyzję tym, że mieszkańcy powinni poświęcić swoich pupili dla niezwykłej różnorodności biologicznej wyspy. Przedstawiona propozycja dotyczy 72 drapieżników, a na liście znalazły się również domowe koty. W takich okolicznościach właściciele musieliby wykastrować zwierzaki i założyć im chipy.

Problem pojawia się jednak w dalszej części planu, bo po śmierci pupila, żaden mieszkaniec nie może przygarnąć kolejnego kota. Jeśli dana osoba odmówi, władze odbiorą im zwierzaka.

Nowa Zelandia rozważa zakaz posiadania kotów. Choć w szczytnym celu, plan jest po prostu podły
Udostępnij

Rzadkie owady czy kot?

Przeciwnicy planu uważają, że uwolnienie wioski od kotów nie ochroni zagrożonych gatunków, ale spowoduje, że pojawi się znacznie więcej szkodników. Dla posiadaczy futrzaków wybór między kotem a zagrożonymi jaszczurkami jest prosty.

Jeden z mieszkańców, Nico Jarvis, twierdzi, że regionalna rada odpowiedzialna za propozycję planu, próbuje stworzyć „państwo policyjne”. Zdecydowana większość mieszkańców Omaui uważa, że korzyści z zakazu kotów będą znikome dla lokalnej fauny.

Nowa Zelandia rozważa zakaz posiadania kotów. Choć w szczytnym celu, plan jest po prostu podły
Udostępnij

Plan jak Apollo

Nowa Zelandia to dom dla ponad 4000 dziwnych stworzeń, które są zagrożone wyginięciem. Eksperci środowiskowi twierdzą, że rzadkie gatunki są terroryzowane od 200 lat wraz z przybyciem najeźdźców.

W 2016 roku rozpoczęto plan likwidacji inwazyjnych ssaków, który ma się zakończyć do 2050 roku. Rząd twierdzi, że te stworzenia kosztują gospodarkę około 3,3 miliarda dolarów rocznie. Plany są naprawdę imponujące, bo działania ochronne kraju zostały porównane z programem kosmicznym Apollo.

Eksterminacja

Wracając jednak do kotów. Choć w Nowej Zelandii koty cieszą się oszałamiającą popularnością, mają także swoich przeciwników. Ekolog Gareth Morgan nazwał koty „jedynymi prawdziwymi sadystami świata zwierząt” i dążył do likwidacji futrzaków.

Choć wizja Morgana była trochę przesadzona, wyniki badań pokazały, że koty rzeczywiście odpowiedzialne są za wyginięcie kilku gatunków ptaków. Zakaz wkrótce może dotyczyć znacznie większych miejsc niż Omaui.

Nowa Zelandia rozważa zakaz posiadania kotów. Choć w szczytnym celu, plan jest po prostu podły
Udostępnij

Dalsze losy kotów

Minister ds. ochrony, Eugenia Sage, niedawno opowiedziała się za zakazem kotów w całym Wellington, by przywrócić populację kiwi. W Auckland z kolei trwają rozważania nad eksterminacją wszystkich kotów, które nie mają właścicieli lub nie posiadają czipy.

W Nowej Zelandii nastały trudne czasy dla kotów. Choć w szczytnym celu, miłośnicy futrzaków z pewnością są oburzeni

Fotografie: stuff.co.nz, morganfoundation.org.nz, nytimes.com | Miniatura wpisu: A British shorthair cat with fangs sticking out of his mouth staring at the camera