Ziemia może skurczyć się do rozmiarów boiska do piłki nożnej, ostrzega szanowany kosmolog

Szanowany brytyjski kosmolog, Martin Rees, dość odważnie skomentował akceleratory cząsteczek. Zgodnie z jego opinią istnieje niewielka, ale za to całkiem realna możliwość katastrofy.

Akceleratory

Akceleratory, jak choćby Wielki Zderzacz Hadronów, wyrzucają cząstki z niesamowicie dużymi prędkościami, zderzają je ze sobą i obserwują sposób, w jaki opadają. Takie kolizje pomogły nam odkryć wiele nowych cząstek, ale według Reesa, każda próba niesie ze sobą spore ryzyko.

W swojej książce „O przyszłości: perspektywy dla ludzkości” sformułował kilka dość ponurych wizji. Jedna z nich sugeruje, że w pewnym momencie może powstać czarna dziura, inną możliwością jest to, że kwarki ponownie złożą się w skompresowane obiekty.

Samo w sobie nie byłoby to groźne, ale w przypadku niektórych hipotez, te skompresowane obiekty mogą przekształcić wszystko co napotkają na swojej drodze w nową formę materii. W efekcie cała Ziemia zostanie przekształcona w supergęstą kulę o szerokości stu metrów”

Ostatnie godziny życia Francys Arsentiev, Śpiącej Królewny pozostawionej na Mount Everest

Wizja Reesa

Wizja Ziemi wielkości boiska do piłki nożnej to nie koniec. Według Reesa, trzecim sposobem, w jaki akceleratory cząstek mogą zniszczyć naszą planetę, jest katastrofa ogarniająca przestrzeń.

Niektórzy fizycy spekulują, że skoncentrowana energia wytwarzana podczas kolizji cząstek może spowodować „przejście fazowe”. To z kolei rozerwałoby strukturę przestrzeni, co byłoby kosmiczną katastrofą, nie tylko ziemską.

Pusta przestrzeń, którą fizycy nazywają próżnią, jest czymś więcej niż nicością. Jest areną wszystkiego, co się dzieje. Zawiera ukryte w niej siły i cząsteczki rządzące światem fizycznym. Próżnia może być delikatna i nieastabilna.

Czy mamy powody do zmartwień?

Choć brzmi przerażająco, właściwie nie ma realnych powodów do obaw. Specjaliści CERN wyjaśniają kilka kwestii.

Grupa ds. oceny bezpieczeństwa LHC (LSAG) potwierdza wnioski raportu z 2003 roku. Kolizje LHC nie stanowią zagrożenia i nie ma powodów do obaw. Cokolwiek zrobi Wielki Zderzacz Hadronów, natura zrobiła to wiele razy podczas życia na Ziemi i innych ciał astronomicznych.

I to jest właściwie najważniejszy punkt, bo promienie kosmiczne, które nieustannie uderzają w Ziemię, są w zasadzie naturalnymi wersjami tego, co robi LHC i inne akceleratory cząstek.

Komary gryzą cię znacznie częściej niż innych? Biolodzy wyjaśniają, dlaczego tak się dzieje

Bezpieczeństwo

CERN odniósł się także to skompresowanych obiektów, które hipotetycznie mogłyby sprawić, że Ziemia skurczy się do wielkości boiska do piłki nożnej. Pytanie w zasadzie padło już w 2000 roku przed rozpoczęciem prac Relatywistycznego Zderzacza Ciężkich Jonów (RHIC).

Wtedy badanie wykazało, że nie ma powodów do niepokoju. RHIC działa od wielu lat i choć próbowano wykryć skompresowane obiekty, na próżno. Właściwie nawet Stephen Hawking uważał tego typu eksperymenty za bezpieczne.

Świat się nie skończy, gdy włączymy LHC. Jest całkowicie bezpieczny. Zderzenia uwalniające znacznie większą energię mają miejsce miliony razy dziennie w ziemskiej atmosferze i nic strasznego się nie dzieje.

Niewielkie, ale realne ryzyko

W pewnym sensie jednak Rees ma rację. Nie jesteśmy w 100-procentach pewni i w zasadzie nigdy nie będziemy. Jednak każdy postęp naukowy wiąże się z ryzykiem. Nie oznacza to jednak, że powinniśmy przestać próbować.

Rezygnując z ryzyka, rezygnujemy z korzyści. Fizycy powinni jednak zachować ostrożność w przeprowadzaniu tego typu eksperymentów.

Fotografie: press.princeton.edu, telegraph.co.uk, telegraph.co.uk