Kategorie Nauka

Lodowce na Antarktydzie nadal emitują radioaktywny pierwiastek po testach jądrowych w latach 50-tych

Lodowce na Antarktydzie nadal uwalniają promieniotwórczy pierwiastek chlor-36 po testach broni jądrowej, które zostały przeprowadzone w latach 50-tych przez Stany Zjednoczone.


Radioaktywne lodowce

Chlor-36 jest naturalnie występującym radioaktywnym izotopem, który może powstać w wyniku reakcji argonu z promieniowaniem kosmicznym w atmosferze. Pierwiastek może także tworzyć się podczas wybuchów jądrowych nad oceanem.

Gdy neutrony reagują z chlorem znajdującym się w wodzie morskiej, pierwiastek może odparować do stratosfery, przemierzyć kulę ziemską i ostatecznie osadzić się na lodzie i śniegu Antarktydy. Tam zostaje trwale zmagazynowany.

chlor-36

Chlor-36

Stany Zjednoczone przeprowadziły wiele testów broni jądrowej na Oceanie Spokojnym w latach 50 i 60-tych ubiegłego wieku. W ciągu zaledwie 20 lat miało miejsce w sumie 19 serii testów operacyjnych (łącznie ponad 230 detonacji).

Wyniki badania opublikowano w czasopiśmie Journal of Geophysical Research: Atmospheres i zdecydowanie nie napawają optymizmem. Podobne ustalenia dotyczące chloru-36 pojawiły się w wynikach z lodowca położonego w paśmie górskim Wind River w Wyoming.

Lodowce na Antarktydzie nadal emitują radioaktywny pierwiastek po testach jądrowych w latach 50-tych

Próbki

W celu ustalenia zachowania chloru-36 w czasie, szczególnie na obszarach o różnym poziomie opadów śniegu, naukowcy pobrali próbki z lodowców w latach 1949-2007. Część z nich pochodziła z Wostok, rosyjskiej stacji badawczej we wschodniej części Antarktydy, gdzie opady są rzadkie.

Dane porównano z próbkami pobranymi w latach 1910–1980 z Talos Dome, regionu oddalonego o 1400 kilometrów od Wostok, który dla odmiany każdego roku doświadcza bardzo obfitych opadów śniegu.

Lodowce na Antarktydzie nadal emitują radioaktywny pierwiastek po testach jądrowych w latach 50-tych

Wysoka akumulacja

Lód z Talos Dome utrzymywał czterokrotnie wyższy poziom naturalnego chloru-36 w 1980 roku. W Wostok z kolei poziom był bardzo wysoki, bo ponad 10-krotnie wyższy niż oczekiwano w przypadku naturalnie występującego chloru-36.

Wyniki badań sugerują, że śnieg nadal uwalnia promieniotwórcze izotopy z morskich testów jądrowych. Okazuje się także, że chlor-36 jest bardziej mobilny niż wcześniej przewidywano i może przesuwać się z niższych warstw.

chlor-36

Dalsze badania

Autorzy badania ostrzegają, że „atmosfera Wostoku jest dziś zanieczyszczona antropogenicznym chlorem, co wynika z ruchliwości gazowej w miejscach o niskiej akumulacji i pociąga za sobą ponowną emisję chloru-36 z pokrywy śnieżnej”.

Naukowcy planują przeprowadzić dokładniejszą analizę, by zrozumieć, w jaki sposób chlor-36 jest uwalniany w Wostoku. Być może uda się także odkryć, w jaki sposób pierwiastek gromadzi się w śniegu.