Aplikacja DeepNude do „rozbierania” zdjęć kobiet znika z sieci. Popularność przerosła twórców

Aplikacja DeepNude, która rzekomo „rozbierała” kobiety została usunięta przez twórców w obawie przed nadużyciami. Raz w Internecie, na zawsze w Internecie. W sieci już krążą kopie.

DeepNude

Aplikacja DeepNude kosztowała 50 dolarów i pozwalała użytkownikowi tworzyć nagie zdjęcia z fotografii w pełni ubranych kobiet. Twórcy reklamowali ją na Twitterze jako „super moc, której zawsze pragnąłeś”.

Program wykorzystywał sieci neuronowe oparte na sztucznej inteligencji, by usunąć ubranie ze zdjęcia i uzyskać stosunkowo realistyczne nagie ujęcia. Wszystko opierało się na dopasowaniu odcienia skóry, oświetlenia, cieni i szacowanych cech fizycznych.

Zainstalowałeś aplikację FaceApp? Nawet nie zdajesz sobie sprawy na co wyraziłeś zgodę

Fake

Zespół odpowiedzialny za stworzenie DeepNude twierdzi, że aplikacja powstała kilka miesięcy temu dla zabawy. Jednak po opublikowaniu jej na Motherboard strona uległa awarii – tysiące użytkowników zapragnęło wejść w posiadanie programu.

Dostępne były dwie wersje aplikacji. W darmowej wersji na fotografii umieszczany był znak wodny, w płatnej był on jednak znacznie mniejszy i z łatwością można go było edytować. Problem w tym, że znak wodny miał informować o tym, że zdjęcie jest fałszywe.

Zainstalowałeś aplikację FaceApp? Nawet nie zdajesz sobie sprawy na co wyraziłeś zgodę

Środki ostrożności

Pomimo środków ostrożności podjętych w celu identyfikacji zdjęć jako fałszywych, nie zawsze się one sprawdzały. Wiele osób padło ofiarami zemsty, do której wykorzystano właśnie DeepNude. Pojawiły się głosy, że taka technologia nie powinna być dostępna publicznie.

Oczywiście ciała na fotografiach nie należały do rzeczywistej osoby ze zdjęcia. Sam fakt, że każdy mógł sobie stworzyć nagie obrazy bez wiedzy kobiety, wydaje się dość przerażający i bez wątpienia w pewnym sensie jest naruszeniem.

Problematyczna aplikacja

Warto wspomnieć, że DeepNude sprawdzało się tylko w przypadku kobiet. Próba „rozebrania” mężczyzny kończyła się tym, że ubranie zostało zastąpione sromem. Twórca aplikacji, który zmaga się z kryzysem wizerunkowym, twierdzi, że „nie jest podglądaczem, a jedynie entuzjastą technologii”.

W rzeczywistości jednak program nie służy do żadnego innego celu, niż dostarczeniu użytkownikom radości kosztem kobiet, z których zdecydowana większość zapewne w życiu nie zgodziłaby się na wykorzystanie zdjęć.

Fotografie: twitter.com