Amerykański turysta został zabity przez jedno z najbardziej odizolowanych plemion na świecie

Kilka tygodni temu pisaliśmy o Sentinelu Północnym, wyspie nietkniętej przez świat zewnętrzny, którą zamieszkuje jedno z ostatnich plemion na świecie.

Sentinel Północny

Sentinel Północny znajduje się w Zatoce Bengalskiej pomiędzy Indiami a Birmą. Wyspa nie jest szczególnie gościnna dla spragnionych przygód turystów – jej mieszkańcy witają przybyszów deszczem strzał, co skutecznie zniechęca do wizyt.

Oprócz tego, wokół wyspy znajduje się 5-kilometrowa strefa wykluczenia. Postawienie stopy na tamtejszym lądzie jest niezgodne z prawem. Celem jest uszanowanie trybu życia prowadzonego przez Sentinelczyków i ochrona przez chorobami uprzemysłowionego świata.

Amerykański turysta został zabity przez jedno z najbardziej odizolowanych plemion na świecie
Udostępnij

John Allen Chau

Nie każdy jednak do zakazów się stosuje. John Allen Chau nielegalnie udał się na Sentinel Południowy w zeszłym tygodniu, za co zapłacił wysoką cenę. Odizolowana społeczność zbieracko-łowiecka na widok obcego przybysza zareagowała tak, jak zwykle.

27-letni Amerykanin został obrzucony gradem strzał przez Sentinelczyków dzierżących łuki. Mimo to zdecydował się kontynuować drogę na ląd. Informacje i okoliczności jego śmierci zostały potwierdzone przez władze AFP i agencję Reuters.

Amerykański turysta został zabity przez jedno z najbardziej odizolowanych plemion na świecie
Udostępnij

Obcy

Chau zapłacił siedmiu rybakom, by ci pomogli mu dostać się w okolice Sentinela Północnego. Mężczyzna swoją podróż rozpoczął 16 listopada. Rybacy woleli od wyspy trzymać się z daleka, więc 27-latek musiał udać się na ląd własnym kajakiem.

Podobno Chau był misjonarzem, który wybrał się w tę niebezpieczną podróż, by głosić chrześcijaństwo Sentinalczykom zamieszkującym wyspę. O śmierci mężczyzny poinformowali rybacy, którzy tragiczne wydarzenia obserwowali z daleka.

Amerykański turysta został zabity przez jedno z najbardziej odizolowanych plemion na świecie
Udostępnij

Został zaatakowany strzałami, ale kontynuował wędrówkę. Rybacy później widzieli, jak Sentinelczycy wiążą sznur na jego szyi i ciągną jego ciało. Byli przerażeni i uciekli, ale wrócili następnego dnia, by znaleźć jego zwłoki na brzegu morza.

Tragiczny incydent

Rybacy, którzy pomogli 27-latkowi dostać się na wyspę zostali aresztowani przez indyjską policję. Wyspy technicznie rzecz biorąc są pod nadzorem władz Indii.

Sami Sentinelczycy zresztą nie raz wyrazili otwartą niechęć w kwestii przyjmowania gości. Nie akceptują intruzów, co dają jasno do zrozumienia brutalnymi atakami.

Ta tragedia nigdy nie powinna mieć miejsca. Władze starają się egzekwować ochronę Sentinela Północnego zarówno dla bezpieczeństwa mieszkańców wyspy, jak i osób z zewnątrz.

Sentinelczycy

Amerykański turysta został zabity przez jedno z najbardziej odizolowanych plemion na świecie
Udostępnij

Sentinelczycy to jedna z najbardziej odizolowanych społeczności naszego świata. Liczbę mieszkańców szacuje się na około 100 osób, a plemię zasiedla wyspę od ponad 55000 lat.

Antropolodzy nawiązali kontakt z mieszkańcami wyspy w latach 1970-1996. Kolejne próby jednak zostały brutalnie odrzucone włączają w to śmierć dwóch rybaków w 2006 roku, którzy zabłądzili w strefę wykluczenia oraz ostrzelanie helikoptera po tsunami w 2004 roku.

Fotografie: survivalinternational.org, straitstimes.com, reuters.com