NASA opublikowała zdjęcia rozbitego latającego spodka z kosmosu. Jego historia jest niebywale interesująca

Jedno z najnowszych zdjęć opublikowanych na stronie internetowej NASA Astronomy Picture of the Day jest ikonicznym przypomnieniem nieszczęśliwych wypadków w historii lotów kosmicznych.

Latający spodek z kosmosu

Latający spodek z kosmosu rozbił się – wylądował na pustyni w Utah po tym, jak został wyśledzony przez radar i ścigany przez helikoptery. – głosi podpis pod zdjęciem

NASA nie wspomina tutaj żadnej wizyty kosmitów. W rzeczywistości potłuczony i na wpół zakopany w pustynnym piasku latający obiekt jest kapsułą powrotną statku kosmicznego Genesis, którego zejście wcale nie miało zakończyć się tak brutalnie.

Ostatnie godziny życia Francys Arsentiev, Śpiącej Królewny pozostawionej na Mount Everest

Misja Genesis

Misja Genesis rozpoczęła się 8 sierpnia 2001 roku i była ambitnym zadaniem agencji kosmicznej. Statek został wysłany na naszą centralną gwiazdę, by zbadać wiatr słoneczny i wrócić na Ziemię wraz z zebranymi próbkami.

Gromadzenie danych na temat składu naładowanych cząstek płynących z korony Słońca miało pomóc naukowcom dokładnie określić skład gwiazdy i dowiedzieć się nieco więcej o elementach, które powstały podczas formowania się Układu Słonecznego.

Śmiała misja

By dostarczyć próbki wiatru słonecznego na Ziemię, jednostka Genesis została wyposażona w kapsułę powrotną z pojemnikiem, w którym miały znajdować się zebrane materiały podczas dwuletniego okrążenia punktu Lagrange 1 – miejsca w kosmosie, gdzie grawitacja Ziemi i Słońca jest dokładnie zrównoważona.

Jednostka Genesis zebrała próbki materiału słonecznego. Seria kolektorów została naładowana materiałami o wysokiej czystości, jak aluminium, krzem, szafir, a nawet złoto. Na tym etapie misja wydawała się niebywałym sukcesem. Jednak pięć dni później kapsuła z tablicami i cennymi próbkami uderzyła w pustynie w stanie Utah z prędkością 310 km/h.

Czarny Księżyc już w środę. Warto tej nocy podziwiać niesamowite widoki na nocnym niebie

Mały błąd

Oczywiście plan był zupełnie inny, jednak 127 sekund po ponownym wejściu do atmosfery kapsuła zapaliła się. Podobne okoliczności zostały przewidziane – jednostka została wyposażona w spadochrony, które miały spowolnić i ustabilizować wejście. Jednak i one zawiodły.

Spadochron miał nie tylko zapewnić łagodne zejście, ale także chronić kolektory przed zanieczyszczeniem. Seria błędów sprawiła jednak, że kapsuła robiła się na pustyni, a każda cenna próbka została skażona.

Nie wszystko stracone

Po dokładnym prześledzeniu nieszczęśliwego wypadku, znaleziono błąd, który sprowadzał się do zestawu czujników. Sensory wielkości końcówki ołówka zostały zainstalowane z tyłu. To sprawiło, że nie została wykryta awaria umożliwiająca rozłożenie spadochronów.

Nie wszystko jednak zostało stracone. Zespół próbował odzyskać część materiału, naukowcy oczyścili niektóre kolektory bez naruszania osadzonego w nich materiału słonecznego. Dzięki temu udało się przeprowadzić kilka kluczowych analiz.

Dzięki śmiałej misji poznaliśmy niespotykane szczegóły dotyczące Słońca i elementarne różnice między naszą gwiazdą a planetami w Układzie Słonecznym

Fotografie: nasa.gov, nature.com, genesismission.jpl.nasa.gov