×

Odpowiadali za zbrodnie wojenne, a zostali Amerykanami. Historia operacji Paperclip

Amerykańskie służby w trakcie II wojny światowej trafiły na liczną dokumentację naukową i techniczną związaną z działalnością niemieckich naukowców. Postępy w dziedzinie technologii rakietowej oraz wojskowej były tak zaskakujące, że postanowiono zwerbować ich twórców.

Naukowcy w służbie Rzeszy

Werner Osenberg był szefem powołanego w 1943 roku Wehrforschungsgemeinschaft (Stowarzyszenie Badań Obronnych). Jego zadaniem było zebranie najtęższych umysłów z Europy, aby stworzyć strategię wojenną przeciwko nadchodzącemu atakowi ZSRR wymierzonego w III Rzeszę. Aby zostać zwerbowanym, naukowcy musieli być uważani za sympatyzujących z ideologią nazistowską lub przynajmniej nie wyrażać poglądów sprzecznych z jej doktryną. Później indeks ten nazwano Listą Osenberga.

10 kwietnia 1945 roku Amerykanie aresztowali Osenberga, a ten został przewieziony do Paryża, a następnie do Stanów Zjednoczonych. W ramach współpracy przekazał służbom specjalnym wspomnianą listę, a ta okazała się dla nich bezcenna. Początkowo tylko chwytano i przesłuchiwano naukowców zidentyfikowanych na liście Osenberga w ramach misji o nazwie Operacja Overcast. Jednakże, gdy Stany Zjednoczone odkryły skalę nazistowskiej technologii, plan ten szybko się zmienił. Rozpoczęła się operacja Paperclip (Spinacz).

Polowanie na naukowców

ZSRR nie siedziało z założonymi rękoma, gdy Amerykanie przejmowali kolejne wynalazki i dokumenty naukowe upadającej III Rzeszy. Oni także zapragnęli pozyskać specjalistów w dziedzinach technologii wojskowej. Jednakże USA oferowało amnestię, pieniądze oraz wolność, a komunistyczne państwo Józefa Stalina gwarantowało tylko niewolniczą pracę.

Amerykanie obiecywali także amnestię oraz bezpieczny transport do USA dla rodzin naukowców. Nic więc dziwnego, że nazistowscy badacze niejednokrotnie sami się organizowali, aby dostać się w ręce Jankesów, a nie wpaść w łapy Sowietów.

Najważniejsze przejęcie wydarzyło się 22 maja 1945 roku. Wówczas wojska alianckie zaatakowały ośrodek badań o nazwie Peenemünde. To właśnie tam opracowano i testowano rakietę V-2, która była pierwszą na świecie rakietą balistyczną dalekiego zasięgu.

Jak są nazistami, to udawajmy, że nie są

Nowo powołana Agencja Wspólnych Celów Wywiadowczych (JIOA) i Biuro Służb Strategicznych (OSS), które ostatecznie przemianowano na CIA, były odpowiedzialne za wprowadzenie do działania programu oficjalnie nazwanego Operacją Paperclip. Jednak, mimo że prezydent Truman usankcjonował projekt, nakazał również, aby program nie werbował udokumentowanych nazistów, którym postawiono zarzuty o zbrodnie wojenne.

Jednakże kiedy JIOA zdała sobie sprawę, że wielu mężczyzn, których chcieli zwerbować z listy Osenberga, było nazistowskimi sympatykami, do tego uwikłanymi w wiele nieetycznych eksperymentów, znaleźli sposób na obejście prawa. Służby zrobiły wszystko, co tylko możliwe, aby usuwać wszelkie dowody oraz rejestry powiązane z działalnością nazistowską danego naukowca. Często zmieniano im także dane personalne oraz cały życiorys, kreując ich na „porządnych Amerykanów”.

Nazistowscy naukowcy podbijają kosmos

Wśród naukowców, którzy zostali zwerbowani w ramach operacji Paperclip, najsłynniejszym jest Wernher von Braun. Po przybyciu do Stanów Zjednoczonych w 1945 roku von Braun wspólnie z innymi niemieckimi naukowcami pracował nad rakietami dla armii Stanów Zjednoczonych w Forcie Bliss w Teksasie. Tam nadzorował uruchomienie kilku lotów testowych V-2.

Von Braun trafił do NASA w 1960 roku. Miał ogromny wkład w wystrzelenie pierwszego satelity na orbitę okołoziemską 20 lipca 1969 roku w ramach wyścigu kosmicznego toczonego ze Związkiem Radzieckim. Nic dziwnego, że amerykańscy urzędnicy uznawali go za „wybitnego inżyniera oraz nieoceniony umysł”. Jednakże problem pojawił się, gdy do gazety trafił wywiad z jego osobą oraz zdjęcia.

Po latach byli więźniowie obozu koncentracyjnego Buchenwald rozpoznali mężczyznę na fotografiach. Opowiadali oni przerażające historie, jak byli osobiście zmuszani przez niego do pracy nad jego programem rakietowym. Wielu z nich zmarło z powodu przepracowania lub głodu. Mimo to von Braun i tak został dyrektorem Marshall Space Flight Center NASA.

Nie licząc nagonki medialnej, von Braun żył w spokoju i dostatku do końca swoich dni w 1977 roku. Nigdy nie przyznał się do żadnych zbrodni oraz do końca swych dni lawirował w wytłumaczeniach ze swojej przeszłości.

Ameryka drugim centrum nazizmu?

W ramach operacji Paperclip według rapoortu Harry’ego Brunsera przerzucono prawie 500 naukowców do USA. Jednakże brakuje na niej informacji o członkach rodziny. W 1947 roku kolejne osoby trafiały do USA w ramach Projektu Safeheaven. Była to szeroko zakrojona akcja, która miała powstrzymać ucieczkę niemieckich uczonych do innych krajów takich jak Hiszpania czy Argentyna.

Możliwe więc, że przerzucono kilka tysięcy osób, które były mniej lub bardziej powiązane ze zbrodniczym reżimem. Warto zaznaczyć, że tylko nieliczni z tego grona zostali skazani za zbrodnie wojenne. Praktycznie większość z nich była powiązana z holocaustem, albowiem wykorzystywali niewolniczą pracę więźniów obozów koncentracyjnych. Wielu z nich testowało uzbrojenie bądź środki chemiczne na „gorszych rasach” zamkniętych w obozach.

Część z nich nigdy nie porzuciła swoich poglądów, choć z wiadomych przyczyn nie mogli ich głosić publicznie. Obecnie USA podtrzymuje stanowisko, że niemieccy naukowcy pracowali pod presją oraz byli traktowani jako „zło konieczne” w trakcie zimnej wojny. Ciężko jednak w to uwierzyć, biorąc pod uwagę wysoką pozycję von Brauna w strukturach NASA.

W drugiej połowie ubiegłego wieku dziennikarze próbowali dowiedzieć więcej o operacji Paperclip, ale ich prośby o dokumentację często spotykały się z procesami sądowymi. Kiedy kilka próśb zostało ostatecznie uhonorowanych, brakowało niezliczonych dokumentów. Historia całej operacji wciąż jest niepełna i wielu miejscach niejasna. Ciężko więc określić pełną skalę operacji, w ramach której zbrodniarze wojenni zostali pełnoprawnymi Amerykanami.


Źródła: archive.org

Mateusz Zelek

Fan zoologii, paleontologii oraz technologii. W wolnych chwilach zapalony gracz gier wideo, ale nie pogardzi też dobrą książką.

Może Cię zainteresować