W ramach żartu, YouTuber zacementował sobie głowę w kuchence mikrofalowej

Są dobre i złe pomysły. W erze mediów społecznościowych i ciągłej potrzeby popularności rodzą się także te fatalne. Z pewnością na taki wpadł popularny YouTuber, Jimmy „Jay” Swingler.

Jay wykazał się wybitną pomysłowością, choć chciałoby się rzecz głupotą, i zacementował sobie głowę w mikrofalówce.

To nie żart. Jay mógł umrzeć, gdyż w pewnym momencie tuba, przez którą oddychał zwyczajnie się zablokowała. Właśnie wtedy YouTuber i jego kolega zorientowali się, że pomysł nie należał do najlepszych i najbezpieczniejszych, a cement ma do siebie to, że cóż, zastyga.

By cała sytuacja stała się jeszcze większym absurdem, chłopak spędził z mikrofalówką 90 minut zanim wezwano pomoc.

Pogotowie i straż pożarna była dość zdruzgotana całym zajściem. Kolejną godzinę trwało usunięcie zacementowanej kuchenki. Jednak profesjonaliści nie zawiedli i tym razem się udało.

Przynajmniej Jay spełnił marzenie i teraz nie może narzekać na brak popularności. Po co komu zdrowy rozsądek skoro mamy media społecznościowe.

Na własne oczy możecie zobaczyć całą akcję z zacementowaną mikrofalówką w roli głównej. Radzimy jednak skorzystać z rady Jaya i nie próbować powtarzać wyczynu w domu. Najlepiej w ogólnie nie bawcie się cementem.

Tajemnicza kula światła pojawiła się na niebie nad Syberią. Na jej temat powstało sporo spekulacji

Mieszkańcy północnej części Syberii zauważyli tajemniczą kulę światła na niebie. Dziwne zjawisko natychmiast wzbudziło zainteresowanie, także w mediach społecznościowych.

Jak łatwo się domyślić, widowisko na niebie rozpoczęło serię spekulacji, teorii spiskowych i przypuszczeń.

Niektórzy byli przekonania, że to UFO, z kolei inni sądzili, że to dziura w kontinuum czasoprzestrzennym. Byli także sceptycy twierdzący, że to sztuczka ze światłem i także ci, przekonani o końcu świata.

Rzeczywistość okazuje się jeszcze ciekawsza od fikcji. Dziwne zjawisko to prawdopodobnie sprawka Kremla.

Wiele sugeruje, że nietypowy widok był spowodowany uruchomieniem rosyjskich rakiet Topol-M. Uruchomienie pocisków rzeczywiście mogło spowodować dość ciekawe złudzenia.

Choć to nie obcy ani koniec świata, rosyjskie rakiety nadal wyglądają ekscytująco.