Kategorie CzłowiekSpołeczeństwo

Czy w zbroi można zrobić fikołka? Obalamy mity na temat Średniowiecznego uzbrojenia

Wokół walki z użyciem średniowiecznego ekwipunku narosło sporo mitów. Do tego często są powielane przez filmy czy gry wideo i niezbyt trafnie oddają prawdziwe sposoby ich wykorzystania.


Potrójne strzały?

Legolas, Robin Hood czy Artemida — to tylko wybrana trójka z legendarnych łuczników, którzy potrafili trafić cel z odległości dziesiątek metrów czy wypuszczać kilka strzał jednocześnie. Jednakże już na początku filmowcy czy artyści źle przedstawiają umiejscowienie kołczanu. Na plecach znajdował się tylko i wyłącznie w przemarszu, w trakcie bitwy lądował on w okolicy miednicy.

Czy w zbroi można zrobić fikołka? Obalamy mity na temat Średniowiecznego uzbrojenia

Łucznik ma wówczas strzały dosłownie pod ręką i szybciej może je umieszczać na łuku. Nigdy także nie umieszczano więcej niż jednej strzały na majdanie tej broni. Wówczas energia kinetyczna cięciwy rozkłada się na każdą z nich, niwelując jej siłę oraz potencjalny zasięg. Jednakże nowy poziom łucznictwa wprowadza Lars Andersen.

Duńczyk twierdzi, że na podstawie historycznych manuskryptów oraz opisów odtwarza dawne metody strzelania z łuku. Prezentuje całkowicie niecodzienne metody takie jak przejmowanie strzały w locie czy strzelanie z użyciem nogi.

Fikołek w zbroi? Nie ma problemu!

Dzisiejszy żołnierz potrafi nosić na swoich plecach od 20 do nawet 40 kilogramów ekwipunku. Mówimy tutaj o plecaku, karabinie, magazynkach czy podstawowym wyposażeniu. Ile więc ważyła przeciętna zbroja płytowa? Wbrew pozorom bardzo zbliżoną wartość — przeciętna pełna zbroja ważyła od 20 do 30 kilogramów. Wszystko zależało od rozmiarów samego noszącego oraz jej formy.

Czy w zbroi można zrobić fikołka? Obalamy mity na temat Średniowiecznego uzbrojenia

Wbrew pozorom zbroja wojownika w żaden nie ograniczała jego ruchów. Dzisiejsze, wierne kopie zbroi umożliwiają wysoki zakres ruchu, zarazem zapewniając wysoką ochronę swojemu użytkownikowi. Fikołki, przewrotki, pajacyki czy pompki. Naturalnie wymaga to pewnej praktyki oraz przyzwyczajenia do ciężaru pancerza.


Dzicy wikingowie w rogatych hełmach z toporami w dłoni

Mit dzikiego wojownika z toporem w ręku i obowiązkowym rogatym hełmem w kontekście wikingów istnieje do dziś. Tyle że ma niewiele wspólnego z prawdą. Owszem, wśród wikingów znane są legendy o berserkerach, dzikich wojownikach odzianych w skóry, którzy wpadali w szał. Jednakże ci wojownicy z północy byli bardziej zorganizowali i lepiej uzbrojeni.

Czy w zbroi można zrobić fikołka? Obalamy mity na temat Średniowiecznego uzbrojenia

Motyw rogatego hełmu pojawił się za sprawą malarzy oraz opery. Rogi miały podkreślać „dzikość” tych wojowników, jednak taki hełm byłby totalnie niepraktyczny. Nie dość, że jego stabilność byłaby zachwiana (pomijam dodatkową wagę), to jeszcze w łatwy sposób można byłoby go stracić w momencie, gdy przeciwnik zahaczyłby swoją bronią o któryś z rogów.

Same topory także były mocno sytuacyjną bronią, sprawdzającą się przy niszczeniu bram czy walce z opancerzonym przeciwnikiem. Wikingowie byli zdecydowanie wielkimi fanami mieczy, na głównie uzbrojenie składały się także włócznie.

Wielkie i nieporęczne miecze?

Dwuręczny miecz nie kojarzy się z poręcznością czy wygodą. Owszem, te ostrza wymagają większej siły oraz zdecydowanie innej techniki niż ich klasyczne, jednoręczne odpowiedniki. Jednakże nie były aż tak ciężkie, jak opisywał Zerwikaptura Henryk Sienkiewicz. Przeciętny miecz dwuręczny ważył zwykle do 5 kilogramów.

Czy w zbroi można zrobić fikołka? Obalamy mity na temat Średniowiecznego uzbrojenia

Dużo? Przeciętny miecz waży około 2 kilogramów, więc różnica nie jest diametralna. Jednakże faktem jest, że powstawały także ozdobne wielkie miecze, a te potrafiły ważyć nawet 30 kilogramów. Wszystko z powodu licznych zdobień, kamieni szlachetnych czy bogatego wzornictwa. Nikt jednak nie byłby na tyle szalony, aby użyć ich w boju. Wielkie miecze zyskały ogromną popularność na przełomie XVI i XVII wieku oraz powstawały specjalne oddziały, które w nich się specjalizowały.

Japoński ideał broni białej

Mit katany nie tylko ma się dobrze, ale wciąż kwitnie w kolejnych filmach czy grach wideo. Wizja japońskiego miecza, który przecina wszystko i jest „doskonały” została stworzona w dużej mierze przez kino samurajskie. W praktyce jako broń nadaje się głównie do pojedynków, nie z kolei do pełnowymiarowej bitwy.

Katana jest niezwykle ostra, jednakże przy okazji jest delikatna na uszkodzenia mechaniczne. Związane jest to z procesem produkcyjnym ostrza, które składało się z wielu warstw oraz stopu stali, z jakiego było wykonywane. Dlatego w Kenjutsu mamy sporo technik uników oraz rozstrzygania pojedynków pojedynczymi uderzeniami.

Czy w zbroi można zrobić fikołka? Obalamy mity na temat Średniowiecznego uzbrojenia

Katana stała się symbolem samurajów, jednak do bitwy woleli wykorzystywać łuki, włócznie zwane yari czy broń drzewcową o nazwie naginata. Nieskuteczność japońskich mieczy dobitnie udowodniły inwazje Mongołów w latach 1274 – 1281. Nie zmienia to jednak faktu, że katany były wykonywane z wielką dbałością, a w rękach wyszkolonego wojownika były niezwykle zabójcze.