Podczas startu w rosyjską rakietę uderzył piorun. Zdarzenie zostało uchwycone na nagraniu

W zeszły poniedziałek podczas startu rakiety Soyuz 2-1b nastąpiły dość niespodziewane wydarzenia. Nieoczekiwanie w rakietę uderzył piorun. Pomimo niesprzyjającej pogody, statek kosmiczny wyszedł z tego spotkania bez szwanku i kontynuował misję.


W rakietę uderzył piorun

Wszystko zostało uchwycone na nagraniu i opublikowane przez dyrektora generalnego Roskosmosu, Dmitry Rogozina. Soyuz 2-1b, pojazd nośny średniego zasięgu, wystartował z kosmodromu Plesieck o godzinie 23:23 czasu lokalnego w poniedziałek 27 maja.

Choć w rakietę uderzył piorun, misja została kontynuowana. To niecodzienne spotkanie z błyskawicą nie strąciło Soyuza z kursu, nie doszło też do żadnych uszkodzeń. Misja dostarczenia satelity Glonass-M na orbitę została więc kontynuowana.

Naukowcy odkryli, że zwłoki przemieszczają się jeszcze przez półtora roku po śmierci

Utrzymujemy stabilne połączenie telemetryczne ze statkiem kosmicznym. Systemy pokładowe statku kosmicznego Glonass-M działają normalnie. – czytamy w oświadczeniu Rosyjskiego Ministerstwa Obrony


Soyuz 2-1b

Takie wypadki zdecydowanie są niezwykłe. Wystrzelenie rakiet zwykle planowane jest w zależności od pogody. Niekorzystne warunki pogodowe są najczęstszym powodem, dla którego start jest opóźniany (burze, wiatr, wszelkie opady atmosferyczne).

Oszałamiające nagranie pokazujące obroty Ziemi nieco zaburzy twoją perspektywę

Zgodnie z wytycznymi NASA, start musi zostać przełożony, jeśli szansa na uderzenie pioruna w promieniu 5 mil morskich od portu kosmicznego jest większa niż 20 procent w ciągu pierwszej godziny tankowania.

Rzadkie wypadki

Oczywiście podczas projektowania pojazdów kosmicznych uwzględniono najróżniejsze systemy odgromowe, by zminimalizować ryzyko, wypadki się jednak zdarzają. W 1986 r. Rakieta z satelitą GOES-G spadła na Ziemię po awarii elektrycznej spowodowanej uderzeniem pioruna.

Zdecydowanie tragiczniejsze było jednak rozbicie promu kosmicznego Challenger, zaledwie kilka miesięcy wcześniej. 28 stycznia 1986 roku wahadłowiec rozpadł się krótko po starcie, a w katastrofie zginęło siedmiu astronautów, którzy znajdowali się na pokładzie.

Choć katastrofa Challengera spowodowana była wyciekiem gazu, późniejsze badania ujawniły, że przyczyniły się do tego również niskie temperatury


Fotografie: function.mil.ru, nasa.gov, space.com