Kategorie Społeczeństwo

Tragedia na wyspach Flannan, czyli tajemnicze okoliczności zaginięcia trzech latarników

Wyspa Eilean Mor słynie ze swoich osobliwości. Jedynymi stałymi mieszkańcami wyspy są owce, a pasterze nazywali ją „innym krajem”, wierząc, że miejsce dotykają zjawiska paranormalne. Zacznijmy jednak od początku.


Eilean Mor

Eilean Mor od dawna wzbudzała w odwiedzających jakiś osobliwy rodzaj szacunku i strachu. Główną atrakcją tego odległego miejsca była kaplica zbudowana w VII wieku przez św. Flannana. Nawet ci, którzy nie mieli w zwyczaju się modlić, jakoś poddawali się aurze.

Każdy kto odwiedził tę osobliwą wyspę w pewien sposób oddawał jej cześć. Eilean Mor otaczała masa przesądów i rytuałów, które szybko się przyjęły. Wielu uważało, że wyspa ma nieokreślony rodzaj aury, której nie można zignorować i tak jest do dziś.

Tragedia na wyspach Flannan, czyli tajemnicze okoliczności zaginięcia trzech latarników

Tragedia na wyspie

Wszystko zaczęło się w 1900 roku, kiedy łódź o nazwie Hesperus wypłynęła na wyspę Eilean Mor, która jest jedną z siedmiu wysp Flannan u wybrzeży północno-zachodniej Szkocji. Kapitan James Harvey miał dostarczyć latarnika w ramach regularnej zmiany.

Ze względu na warunki pogodowe podróż została opóźniona o kilka dni. Kiedy Harvey i jego załoga w końcu przybyli na miejsce, szybko okazało się, że coś jest nie tak. Nic nie było przygotowane, a żaden z latarników nie wyszedł powitać łodzi.

Tragedia na wyspach Flannan, czyli tajemnicze okoliczności zaginięcia trzech latarników

Jak się okazało, na wyspie nie było nikogo. Wszyscy trzej latarnicy zniknęli z wyspy. To, co załoga Hesperus znalazła w latarni morskiej, było zbiorem kłopotliwych wskazówek. Zastępca przywieziony na wyspę, Joseph Moore, był jednym z pierwszych, którzy badali sprawę.

Moore wspominał o wszechogarniającym poczuciu lęku i niepokoju, kiedy wspinał po klifie w stronę nowo wybudowanej latarni morskiej. Na kuchennym stole znalazł talerze z mięsem i ziemniakami. Zegar się zatrzymał, a obok leżało przewrócone krzesło.

Tragedia na wyspach Flannan, czyli tajemnicze okoliczności zaginięcia trzech latarników

Dziwne okoliczności

Lampa była gotowa do zapalenia, a dwa z trzech sztormiaków należących do Thomasa Marshalla, Jamesa Ducata i Donalda McArthura zniknęły. Problem w tym, że zniknęli również latarnicy, a brama i drzwi były dokładnie zamknięte. Sytuacja doprowadziła do pytań.


Dlaczego jeden z latarników wyszedłby bez płaszcza? Przepisy zabraniały opuszczenia latarni wszystkim zmiennikom jednocześnie. Dlaczego wyszli w trakcie posiłku? Kiedy Moore wrócił ze swoim raportem, Harvey kazał przeszukać wyspę. Nikogo jednak nie znaleziono. Wyspa była pusta.

Tragedia na wyspach Flannan, czyli tajemnicze okoliczności zaginięcia trzech latarników

We Flannan wydarzył się straszny wypadek. Trzej strażnicy zniknęli z wyspy. Gdy przybyliśmy tam dziś po południu, na wyspie nie było widać żadnych oznak życia.

Wystrzeliliśmy racę, ale bez odpowiedzi. Wysadziliśmy Moore, który udał się na stację, ale nie znalazł tam latarników. Zegar się zatrzymał, a wszystko sugerowało, że wypadek wydarzył się około tydzień temu. Biedni ludzie musieli spaść z klifów albo się utopić, by zabezpieczyć dźwig, czy coś w tym stylu.

Zostawiłem Moore’a, MacDonalda, Buoymastera i dwóch marynarzy na wyspie, aby paliło się światło, dopóki nie podejmiemy kolejnych działań. Nie wrócę do Oban, dopóki nie otrzymam od ciebie wiadomości. Powtórzyłem ten telegram do Muirheada na wypadek, gdyby nie było cię w domu. Pozostanę dziś wieczorem w biurze telegraficznym aż do jego zamknięcia, jeśli chcesz mnie powiadomić. – tak brzmiała treść telegramu, który kapitał Harvey wysłał na ląd

Próby rozwiązania zagadki

Dalsze poszukiwania i inspekcje nie doprowadziły do niczego. Dziennik z latarni morskiej i zawarte w nim szczegóły jedynie wszystko jeszcze bardziej pomieszały. 12 grudnia Marshall opisał „silne wiatry, jakich nie widział od dwudziestu lat”.

Strażnik napisał także, że Ducat był cichy, a McArthur płakał, co byłoby dziwnym zachowaniem dla człowieka o reputacji twardego i doświadczonego marynarza. Następnego dnia pojawiło się więcej szczegółów dotyczących burzy.

Tragedia na wyspach Flannan, czyli tajemnicze okoliczności zaginięcia trzech latarników

Wszyscy trzej się modlili – kolejne dziwne zachowanie doświadczonych strażników w nowej, rzekomo bezpiecznej latarni morskiej. Co dziwne, nie odnotowano żadnych burz w okolicy 12, 13 lub 14 grudnia. Ostatni wpis z 15 grudnia i brzmiał „Burza się skończyła, morze spokojne. Bóg jest ponad wszystkim”.

Rozpoczęły się szalone spekulacje. Coś nadprzyrodzonego? Stworzenia morskie? Zabójstwo w afekcie? Operacja rządowa? Zagraniczni szpiedzy? Kosmici? Ostatecznie to dowody na zewnątrz dostarczyły najbardziej prawdopodobnego wyjaśnienia.

Tragedia na wyspach Flannan, czyli tajemnicze okoliczności zaginięcia trzech latarników

Możliwe wyjaśnienie

Na zachodniej platformie do cumowania zauważono zniszczenia spowodowane niedawnymi burzami. Woda sięgała wysoko, a liny, które zwykle były przymocowane do skrzyni na dźwigu zaopatrzeniowym, były zaśmiecone.

Uważam, że najbardziej prawdopodobnym wyjaśnieniem zniknięcia mężczyzn jest to, że wszyscy zeszli w sobotę 15 grudnia po południu w pobliże zachodniej platformy, aby zabezpieczyć skrzynię linami cumowniczymi. Wyspę nawiedziła nieoczekiwanie duża fala, a wznoszący się poziom wody porwał ich z nieodpartą siłą. – brzmiał raport sporządzony przez komisarza Roberta Muirheada

Wyjaśnienie możliwe, pozostawiało jednak sporo wątpliwości. Brak ciał, rzekomo spokojne warunki, doświadczenie, zignorowanie przepisów i zamknięte drzwi nigdy nie zostały uwzględnione. Kolejni latarnicy twierdzili, że w słonym powietrzu wyspy słyszą głosy.