Kategorie Nauka

Krótka historia o tym, jak bąki śledzi prawie doprowadziły do poważnego incydentu dyplomatycznego

Lata 80-te ubiegłego wieku to okres pełen napięć politycznych. Nie trzeba było wiele, by wywołać poważny incydent dyplomatyczny między mocarstwami jądrowymi.


Błąd nawigacyjny

Między Rosją a Szwecją o mało nie doszło do poważnego konfliktu, a wszystkiemu winne były bąki śledzi. Mocarstwa oczywiście o tym nie wiedziały, ale nie ulega wątpliwości, że to dość barwna część historii.

Zanim jednak przejdziemy do rybich gazów, warto wyjaśnić kilka kwestii. W 1981 roku radziecki okręt podwodny osiadł na mieliźnie. Problem w tym, że znalazł się zaledwie 10 kilometrów od szwedzkiej bazy morskiej.

1968 - "A" Class submarine, either Alderney or Astute.

Stosunki między krajami dalekie były od przyjaznych. Sowieci twierdzili, że poważna sytuacja oraz błędy nawigacyjne zmusiły ich do zbliżenia się w okolice wybrzeża. Szwedzi byli jednak przekonani, że Związek Radziecki po prostu infiltrował ich okoliczne wody.

Z pewnością nie pomagał fakt, że Szwecja potajemnie badała materiały radioaktywne za pomocą spektroskopii promieniowania gamma. Udało im się wykryć uran-23 wykorzystywany w broni jądrowej. Oczywiście znajdował się on na pokładzie sowieckiego okrętu.

Cold war explore

Dziwne sygnały

Szwedzi obawiali się uzbrojonych Sowietów i żadne tłumaczenia ich nie przekonywały. Okręt podwodny wrócił na międzynarodowe wody, ale szwedzki rząd pozostał czujny i przekonany, że coś niedobrego dzieje się na ich terytorium.

Zaraz po incydencie Szwecja zaczęła wychwytywać dziwne dzięki i podwodne sygnały. W 1982 roku łodzie podwodne, okręty i helikoptery poszukiwały tych niezidentyfikowanych źródeł. Niczego jednak nie udało im się znaleźć.


Osobliwa sytuacja trwała ponad dekadę. Szwedzi nieustannie odbierali dziwne sygnały, ale nie znaleźli nic poza kilkoma bąbelkami na powierzchni wody. Kraj niepokoił się i nie do końca rozumiał, dlaczego Rosja po zakończeniu wojny prowokuje w taki sposób.

A foggy morning in the Swedish Navy... 1971.

Zestresowane śledzie

Nie były to żadne dziwne sygnały, a bąki śledzi. W 1996 roku Magnus Wahlberg, profesor z Uniwersytetu Południowej Danii, postanowił rozwiązać zagadkę osobliwych dźwięków. Raczej nikt nie spodziewał się tak absurdalnego wytłumaczenia.

Wahlberg wraz z kolegą rozpoczął badania dziwnych sygnałów. Co mogło generować taką ilość bąbelków, że biedna Szwecja czuła zagrożenie ze strony atomowej łodzi podwodnej? Na szczęście tajemnica została szybko rozwikłana.

20160103-DSC_8465.jpg

Wprowadzono nas do tego bardzo tajnego pomieszczenia pod bazą morską Bergen w Sztokholmie. Siedzieliśmy tam z tymi wszystkimi oficerami, którzy odtwarzali dla nas te dźwięki. Okazuje się, że śledzie mają pęcherz pławny, który jest połączony z przewodem odbytu ryby. To bardzo wyjątkowe połączenie, które można znaleźć tylko u śledzia. Jeśli pęcherz zostanie ściśnięty, może w ten sposób wydmuchać niewielką liczbę pęcherzyków przez otwór odbytu. – wyjaśnił Wahlberg podczas TEDx w 2012 roku

Wyjaśnienie zagadki

Śledzie pływają w gigantycznych ławicach, które mogą rozciągać się nawet na kilka kilometrów. Lubią także duże głębokości, a kiedy coś ich przerazi, na przykład łódź podwodna wypatrująca rosyjskich szpiegów, ze stresu mogą wytworzyć dużo gazów.

By przetestować swoją teorię, Wahlberg kupił śledzia w sklepie i sprawdził, czy dźwięk się zgada. Nagranie zaniósł personelowi marynarki wojennej i szybko okazało się, że bąki śledzi pokrywają się z nagraniami prześladującymi Szwedów od dekady.

Okazało się, że Szwecja nie musiała się obawiać zagrożenia ze strony Rosji. Trochę głupio, że spędzili ponad 10 lat na rozmieszczaniu sił zbrojnych w pogoni za zestresowanymi rybami. Najważniejsze jednak, że konflikt został zażegnany.